Wspomnienia z parafialnej pielgrzymki do Francji – szlakiem Sanktuariów Maryjnych w okresie od 3 do 10 lipca 2011 r.

Czas tak szybko leci, że minął rok od pielgrzymki do Włoch – szlakami Apostołów i Świętych. Wtedy szczęśliwie objechaliśmy, dużo przeżyliśmy i zobaczyliśmy. Podczas tamtej pielgrzymki czuwała nad nami Opatrzność Boża. We wrześniu spotkaliśmy się z księdzem Tomaszem na spotkaniu popielgrzymkowym i znów zrodziła się myśl, aby pojechać w inne miejsce. Dzięki ks. Tomaszowi mogliśmy się zapisywać na następną pielgrzymkę, tym razem do Francji. Zapisało się 20 osób, które postanowiły, bez względu na wszystko, jechać.

Na pielgrzymkę wyruszyliśmy rano w dniu 3 lipca 2011 r., rozpoczynając ją od wspólnej Eucharystii. Pobłogosławił nas Ks. Prob. Stanisław Garbocz. Przewodnikiem duchowym był ks. Tomasz Maciąg, a organizatorem Biuro Pielgrzymkowe AVE z Katowic z przewodniczką w osobie Pani Ewy Weintrit. W czasie jazdy poznaliśmy się. Chcąc odebrać identyfikator od Pani Ewy, musieliśmy się “wykupić”. Każdy się przedstawił, krótko opowiedział co robi w życiu, w jakich intencjach jedzie, drudzy śpiewali różne pieśni, inni opowiadali różne przeżycia, które spotkały ich w życiu. Dostaliśmy śpiewniki, z których mogliśmy korzystać podczas wspólnego śpiewu. Nasza przewodniczka rozdała nam również Notatniki Pielgrzyma, w których mogliśmy notować szczegóły z pielgrzymki. Do tych wyjątkowych miejsc jechaliśmy przez Czechy, Austrię (rz. Dunaj), Niemcy, (Bawarię), Austrię (Insbruck). W trakcie jazdy podziwialiśmy góry Alpy. We Włoszech panowie kierowcy zrobili nam niespodziankę, objeżdżając piękne jezioro Garda. Na nocleg dotarliśmy ok. godziny 2300 gdzie czekała na nas kolacja i piękne pokoje.

Drugi dzień pielgrzymki rozpoczęliśmy od Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Della Coronata. Sanktuarium to jest wybudowane w sercu skał góry Baldo, zawieszone między niebem a ziemią. W roku 1982 Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Della Coronata otrzymuje tytuł “Bazyliki Mniejszej”. Dnia 17 kwietnia 1988 r. papież Jan Paweł II odbywa pielgrzymkę do tego sanktuarium. W muzeum przy sanktuarium podziwialiśmy figurki maryjne z całego świata. Po krótkim wypoczynku wyruszyliśmy w dalszą drogę. Naszym miejscem docelowym w tym dniu było Sanktuarium Maryjne Matki Bożej Płaczącej w La Salette. W trakcie jazdy uczyliśmy się pieśni “Matko Boska Saletyńska”. Mogliśmy obejrzeć film o tym, jak Matka Boża objawiła się dzieciom w La Salette. Dzieci: Maksymin – 11 lat oraz Melania – 14 lat byli pastuszkami. 19 września 1846 r. dzieci pasąc bydło ujrzały Maryję, która prosiła, aby wszyscy się modlili, nie bluźnili oraz święcili siódmy dzień tygodnia. Dzieci wróciwszy do domu opowiedziały o tym objawieniu rodzicom. Następnego dnia udały się do proboszcza i podzieliły się swoimi przeżyciami. Ksiądz podczas Mszy św. opowiedział ludziom z ambony o tej nowinie. O tych objawieniach dowiedział się również Biskup Philibert de Bruillard – diecezja Grenoble. 19 września 1851 r. biskup ogłosił oficjalny dekret, mówiący że objawienie posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i że wierni mają uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne. 1 maja 1852 r. biskup zapowiedział budowę świątyni na górze La Salette oraz powołał grupę misjonarzy. Do La Salette przyjechaliśmy o godzinie 2100. Panorama gór, cisza i przestrzeń zachwyciła nas wszystkich, a najbardziej urzekło nas sanktuarium położone na wysokości 1800 m n.p.m.

Następny dzień, tj. 5 lipca, rozpoczęliśmy również od mszy św. w Kaplicy w Domu Pielgrzyma. Po Mszy św. ks. Robert Głodowski w miejscu objawienia opowiedział nam dokładnie historię tegoż objawienia i powstania sanktuarium w La Salette. Zaprosił nas na film o Maryi, która objawiła się pastuszkom. Po filmie udaliśmy się do sanktuarium oraz do muzeum. Po krótkim odpoczynku ks. Tomasz zaprosił nas na Drogę Krzyżową, w której każdy uczestniczył (czytając lub niosąc krzyż). W wolnym czasie każdy indywidualnie zwiedzał sanktuarium. Była tak piękna pogoda, że każdy wyruszył w góry, gdzie mógł się pomodlić w ciszy i skupieniu. Czuliśmy spokój, ciszę i ten niepowtarzalny klimat. Wieczorem udaliśmy się na nabożeństwo do sanktuarium, po którym wyruszyliśmy ze świecami na procesję. W źródełku mogliśmy nabrać wody i umyć twarz. Późnym wieczorem wróciliśmy do pokoi, aby odpocząć i nabrać sił na następny dzień.

Kolejny dzień, podobnie jak poprzedni, rozpoczęliśmy również od Mszy św. w Bazylice Matki Bożej Płaczącej. Po Mszy pożegnaliśmy się z ks. Robertem i wyruszyliśmy w dalszą drogę. A następnym miejscem było Lourdes. Jadąc, zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie był dom rodzinny Melanie. Obecnie jest to małe muzeum. Jadąc do Lourdes mijaliśmy piękne góry i miasta. O objawieniach w Lourdes nasza przewodniczka puściła nam również film. Po raz pierwszy Matka Boża dnia 11 lutego 1858 r. objawiła się czternastoletniej Bernadecie Soubirous. W okresie między 11 lutego a 16lipca Matka Boża ukazała się św. Bernadecie 18 razy. Poleciła jej, aby wybudowano w miejscu objawień kaplicę i organizowano tam pielgrzymki. Bernadeta otrzymała również polecenie, aby piła wodę ze źródełka (dotąd ukrytego w piasku, które niebawem miało wytrysnąć) i się w nim obmyła. Dnia 25 marca, w uroczystość Zwiastowania, Matka Najświętsza podała Bernadecie swoje imię: “Jestem Niepokalanym Poczęciem”. Zasadniczo treścią orędzia Maryi było wezwanie grzeszników do nawrócenia, a całego Kościoła do pokuty. Liczne uzdrowienia, jakie miały miejsce przy cudownym źródle w Grocie Massabielskiej, rozsławiły Lourdes na cały świat. Wierni wypraszają tam wiele łask dzięki wstawiennictwu Niepokalanej Dziewicy. Po obejrzeniu filmu śpiewaliśmy pieśń “Po górach, dolinach”. O godz. 2300 dojechaliśmy szczęśliwie do Lourdes, gdzie udaliśmy się na kolację i do pięknych pokoi.

Piątego dnia, tj. 7 lipca, po śniadaniu udaliśmy się do kościoła parafialnego, gdzie Bernadeta została ochrzczona. Zwiedziliśmy młyn de Boly. Był to dom rodzinny Bernadety, która przeżyła tam dziesięć pierwszych szczęśliwych lat swojego życia. Na wiosnę 1854 r. rodzina nie mając z czego zapłacić czynszu zmuszona jest opuścić młyn de Boly w Lourdes i udaje się do biednego młyna Arcizac. Mała Bernadeta idzie na służbę. Do Lourdes powraca w połowie stycznia 1858 r. Pójdzie do szkoły – Hospicjum Sióstr Zakonnych, a tym samym spełni się jej największe pragnienie: przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej. Po zwiedzeniu domu rodzinnego udaliśmy się do sanktuarium w Lourdes, które powstało stopniowo wokół Groty Massabielskiej. Zwiedziliśmy również Bazylikę Świętego Piusa X. Uczestniczyliśmy we Mszy św. odprawionej przez ks. Tomasza w Kaplicy – Krypcie w skale Massabiella w miejscu objawień. Następnie udaliśmy się do groty – prawdziwego serca sanktuariów Lourdes. Te zimne i wilgotne ściany groty, w której Matka Boska ukazała się Bernadecie, są dotykane rękoma lub całowane w uniesieniu przez pielgrzymów. Dotarliśmy do kranów, z których napiliśmy się wody lourdzkiej i obmyliśmy twarze. Pielgrzymi zanurzyli się w wannach, aby oczyścić swoje dusze i ciała. Wieczorem uczestniczyliśmy w procesji maryjnej ze świecami. Procesja rozpoczęła się w grocie, gdzie po odmówieniu różańca udaliśmy się za figurą Matki Bożej niesioną przez pielgrzymów. Śpiewaliśmy pieśń “Ave Maria z Lourdes”. Pod koniec procesji zebraliśmy się na esplanadzie Bazyliki Różańcowej. Uroczystość zakończyła się błogosławieństwem. Wróciliśmy do pokoi bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi.

Data 8 lipca to szósty dzień naszej pielgrzymki. Wstaliśmy wcześniej, aby udać się do Groty Massabielle, gdzie o godz. 645 uczestniczyliśmy w Eucharystii. Po Mszy św. nabraliśmy wody ze źródełka w różne pojemniki oraz każdy napił się i obmył twarz. Nikomu nie dokuczało zmęczenie. Wiara umocniła nas, dała dużo siły i pogody ducha. Po śniadaniu wyruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem na Lazurowe Wybrzeże. W autokarze przypomnieliśmy sobie kilka słów historii o Lourdes. Żeby nie nudziło się nikomu w autobusie, oglądaliśmy filmy pt.: “Sanktuaria Maryjne” oraz “Nazaret”. Chociaż droga na Lazurowe Wybrzeże była daleka, jednak byliśmy bardzo pochłonięci oglądaniem filmów. Mijaliśmy piękne Monaco, Cannes, Niceę. Jadąc przez Cannes, gdzie odbywają się festiwale filmowe, mogliśmy zobaczyć piękne Casino oraz wiele pięknych hoteli. Nicea zachwyciła nas niepowtarzalnymi kwiatami oraz palmami. Nie spuszczaliśmy z oczu pięknego Lazurowego Wybrzeża. Do celu czyli San Remo dotarliśmy o godz. 2200. Mimo późnej pory wielu pielgrzymów zaczerpnęło pierwszych kąpieli w basenie przy hotelu. Część osób udało się na plażę nad Morze Śródziemne.

Kolejny siódmy dzień, tj. 9 lipca, rozpoczęliśmy śniadaniem, po którym mieliśmy czas na wypoczynek nad Morzem Śródziemnym. Bo może nie każdy wie, że pielgrzymka to nie tylko pokarm dla ducha, ale także dla ciała. Była piękna pogoda, woda bardzo ciepła, tak że wszyscy się kąpali. Słońce grzało tak, że nasze ciała nabrały pięknego koloru. Po odpoczynku na Lazurowym Wybrzeżu udaliśmy się do kościoła w San Remo. Był to kościół pod wezwaniem Matki Boskiej od Wykupu “Niewolników”. Uczestniczyliśmy we Mszy św. odprawionej przez ks. Tomasza. Po Mszy przywitali nas polscy Franciszkanie (Cyprian, Paweł), którzy tam pracowali. Rozdali nam obrazki z Matką Boską. Z San Remo wyjechaliśmy o godz. 1730. Tym razem miejscem docelowym są Żory. Ostatnią noc spędziliśmy w autokarze, wracając do domu. Podczas podróży opowiadaliśmy o wrażeniach, które przeżyliśmy podczas pielgrzymki. Były łzy i wzruszenie. Dziękowaliśmy ks. Tomaszowi, który tyle trudu włożył w tę naszą pielgrzymkę, przekazał nam wiele wartościowych słów Bożych, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Nie mogliśmy zapomnieć o Pani Ewie, która świetnie przekazywała nam wszystko, a także uczyła nas wielu pieśni. Panom Kierowcom dziękowaliśmy za bezpieczną jazdę, aby Anioł Stróż zawsze czuwał nad nimi. Dzięki nim mogliśmy podziwiać piękne góry Alpy oraz Pireneje. W końcu to oni pokonali 5000 km.

Dzień 10 lipca to ósmy dzień naszej pielgrzymki. W autokarze dziękowaliśmy za szczęśliwie przeżytą pielgrzymkę. Będąc już w Żorach udaliśmy się do kościoła Miłosierdzia Bożego, aby tam zakończyć wspólne pielgrzymowanie Mszą Świętą odprawioną przez ks. Tomasza. We Mszy uczestniczyły także nasze rodziny, które nas powitały. Po Mszy wszyscy pożegnaliśmy się, nie zabrakło łez i wzruszeń, bo jednak przez te dni staliśmy się małą rodziną. Byliśmy wszyscy bardzo szczęśliwi. Pielgrzymka ta była dla każdego wielkim przeżyciem. Niech te przeżycia zostaną w naszych sercach do końca życia i dzielmy się nimi z najbliższymi.

Dziękujemy wszystkim – Bóg Zapłać