Wiersze

Życie


Tyś jest Jeden
-Prawdziwy Bóg.
Dziękuję Ci
Za Wielki Cud
-ŻYCIA
Mateusz Dowiat

czas..


oczekuję na czas,
który już jest
zawarty w mym
zegarku
z każdym przesunięciem wskazówki

o sekundę
minutę
godzinę

-staję się bardziej doświadczonym
człowiekiem.

co zrobię jeśli
wskazówka się zatrzyma?!

Mateusz Dowiat

Wyruszyłem w drogę..


wyruszyłem drogą w nieznane
-po to aby iść
Na tej drodze przyświecał mi jeden cel
Jezus, który wybawia mnie..
Gdy dałem znaleźć się
Jezus obmył ciało me
Z całego brudu,
Bo On Żywą Wodą jest,
Która teraz płynie w żyłach mych
Ona jest we mnie..
Pokój ogarnia zranione serce me

Dusza na nowo uczy się nadziei
Pióra Twej Miłości
powoli zalepiajš rany,
które od tak dawna krwawią..
Koniec mojej wegetacji !
Wreszcie zaczynam żyć !
Wypływam !
-jak okręt, o którym już wszyscy dawno
zapomnieli..
wiem teraz, że jestem
w stanie dopłynąć
do portu
ZBAWIENIA.

Mateusz Dowiat

W Tobie siła…



Przez okno widzę Chrystusa,
który niesie krzyż,
krzyż Miłości.
On cierpiał z Miłości,

a ja cierpię przez miłość.
Oczy mi się szklą
gdy widzę Go
i myślę…

Każde doświadczenie ubogaca Mnie
Każdy Krzyż czyni mnie silniejszym
Każde doświadczenie Ciebie
czegoś mnie uczy.
Powinienem wyciągać z nich wnioski.
Proszę Cię o pomoc…
Nie chcę iść sam…
Sam sobie nie poradzę.
Z tobą będzie łatwiej.

Ty wiesz…

Ty jesteś silny,
Ty płoniesz Miłościš!

Mateusz Dowiat

***

przykuty do krat swego serca
rozważam Twoje Najświętsze Oblicze
Twoje Oblicze jaśniejące złotem
Ten kryształowy kwiat
To Dziecię na rękach niesione
Ono w swych dłoniach
teraz
dzierży świat

On jest mym Bogiem
– to Dziecię
tak beztrosko zapatrzone w Ciebie
w Twoją twarz
choć poranioną przez 2 cienkie rysy
jednak pełną pokoju
radości i Miłości

Mateusz Dowiat

Cisza


Cisza,
błogi stan milczenia
Cisza,
błogosławiony stan myślenia
Cisza,
w niej przemawia Bóg
Cisza,
pomaga w wyborze dróg.
Cisza,
modlitwą do Boga jest
Cisza,
przerywa ją pies
Cisza,
nastała gdy Chrystus zmarł!
CICHO……………
 
Mateusz Dowiat

Czy jestem sam?


Czy jestem sam?
To pytanie dręczy mnie!
Nie!
-nie jestem sam.
Jesteś ze mną
W mojej doli i niedoli
-Ty mój Zbawicielu
Jesteś ze mną,
Jesteś we mnie,
Jesteś w moim tacie!
W moich siostrach,
braciach, mamie!
Ty mnie kochasz
Chociaż jestem zły,
Jestem obrażony,
Jestem grzesznik!
Ty trwasz we mnie,

Wierzysz w moje siły.
Ty mnie kochasz!
I ja powinienem Cię kochać
-w każdym z nas,
w każdym człowieku.

Mateusz Dowiat

Samotność



Gdy siedzę sam w czterech ścianach,
Brakuje mi kogoś.
KOGO???
-nie wiem?!
Już sam nie wiem co robić!!!

Zagubiony siedzę w tych czterech ścianach.
Siedzę i myœlę…
Myślę i czekam…
Czekam i milczę!…

Ale czy naprawdę jestem sam??
Przecież nie zauważyłem jednej drobnej rzeczy,
CIEBIE !!!

Bo Ty JESTEŚ ze mną
Tu i Teraz,
Wtedy, Później, Zawsze!!!
JESTEŚ ze mną w każdy czas.
JESTEŚ tutaj pośród nas.
W każdej wspólnocie.
TAK! Ty Boże!
JESTEŚ w głębi każdego z nas!!!

 

Mateusz Dowiat

***



zatrzymać się
po to by wpisać się
w te 2 rysy
na Twoim policzku
Tam Twe łzy znajdują ujście
Tam się zanurzam
wtulam się w policzek
by mieć policzek przy policzku
Teraz czuję Twe serce

które jest Miłosierne
i mieczem przeszyte
-tym samym
który zadał ci te rysy na Twoim wizerunku

2 rysy
po to
bym mógł się w nich
odnaleźć

 

Mateusz Dowiat

***


myśląca niemyśl
wszechmoc w niemocy
moc w słabości się doskonali
jestem słaby jak niemowlę

w dniu narodzin
wydaję okrzyk
by oznajmić światu
swoje istnienie

krzyk wprowadza w nowe życie
krzyk pozwala na oddech

pozwólcie krzyczeć
by żyć
naprawdę
i w Prawdzie

Mateusz Dowiat

KLUCZE

Przede mną kraty
siedzę i widzę za nimi niebo
na którym są gwiazdy
każda z nich ma swoje miejsce
swój blask
swój mrok
Tak i ja siedzę w mroku

za kratami
czy dane mi będzie ujrzeć
tak czyste niebo
czystymi oczyma
czy jednak ciągle będą mi
kraty
przysłaniać to piękno

Proszę daj mi właściwy Klucz
klucz do prawdziwego życia

Mateusz Dowiat

Jestem Pielgrzymem

Jestem Pielgrzymem
życia własnego
Jestem Pielgrzymem
swej codzienności
Jestem Pielgrzymem
idącym gdzie?!
Gdzie..- pytam sam siebie
Odpowiedź jest ukryta
w mej codzienności
w moim życiu
tylko muszę ją odszukać.
Ale jak?!
Przez trud

wchodzenie na wzgórze Moria,
gdzie czeka Krzyż
-Drzewo Miłości
Gdzie czekasz TY..

Mateusz Dowiat

Wierność


Na kolanach
w ciszy
w ciemności
Brakuje mi słówNie wiem jak się modlićWtedy po prostu

trwam
przy Tobie

Tak często powtarzasz
że dla Ciebie
liczy się
wierność

Agnieszka

… do Boga


Są takie momenty
w których zostajesz
tylko Ty
kiedy nie ma nikogo więcej nikt i nicmi nie pomagalecz

wtedy czuję
że mam wszystko

Agnieszka

Tylko tyle…

Tyle słów…
Tyle uniesień…
Tyle emocji…
Tyle rozważań…
Tyle pytań…
Tyle odpowiedzi lub ich brak…
Tyle polemik…
…a przecież wystarczy

jedno
krótkie…
“Amen”
 
Agnieszka

Dłonie

Tyle dłoni
kochanych dłoni…
przewijało się przez moje życie
i wszystkie były dane
przez ich Stwórcę
Przez te dłonieprzejawiała się Boża MiłośćDłonie lekarza

który witał mnie na tym świecie
i oddawał w dłonie matki…

Dłonie rodziny
Dłonie przyjaciół
Moje dłonie w innych dłoniach…
tych, które jednocześnie
ocierały moje łzy z policzków…

Dłonie przekazujące znak pokoju
unoszące się w górę w modlitwie
Dłonie uczące znaku krzyża…

I dłonie kapłanów
które dają nam Chrystusa
przez które On odpuszcza grzechy
i błogosławi…
Te niezastąpione dłonie
w których chleb staje się Ciałem
a wino Krwią Pana…

Bóg stworzył nasze dłonie
by czyniły dobro…
Wiem, że muszę Mu oddać swoje dłonie
by tak w istocie było…

Agnieszka

Powiew Miłości


Lekki powiew Twojej Miłości
unosi mnie
Czuję się wówczas
Taka mała, maleńka…
Siedzę spokojnie na zielonym liściu nadziei wiatr niesie mnie, niesie…Dokąd? Nie wiem…Ufam.

Jestem spokojna, bo
prowadzi mnie Twoja gwiazda
a lekki powiem Ducha Miłości
unosi mnie…

Póki wieje – wiem, że nie spadnę
Nie spadnę – bo Ty kochasz
zawsze

Czasem jestem niżej, nisko…
lecz wtedy czuję, że powiew ten
nie pozwala mi całkiem spaść

Więc nieś mnie, nieś…
na zielonym liściu nadziei
Twojemu tchnieniu Miłości

Poddaję się…

Agnieszka

Marsz śmierci


Dla męczenników oświęcimskich, którzy zginęli na trasie Oświęcim-Wodzisław…
Krzyk cierpienia ponad wszystko, Zimno, strach i ból… Jak daleko dojdą?Czy już umrą tu?Znieważeni nieludzko,

śmierć chwyta ich stopy gołe,
kolumna cieni maszeruje
unosząc nogi z mozołem.

Ktoś zasłabł, słychać strzał
z karabinu niemieckiego…
Kolejny cień w zapomnienie…
Musiało tak być? Dlaczego?

Idę tą ulicą, cisza mrożąca krew w żyłach
w uszach milczeniem wierci…
Nie zapomnijmy, błagam
o ludzkiej, bezsensownej śmierci…

… i dla wszystkich, którzy zginęli w obozie oświęcimskim…

Patrycja

Wiosna pozbawiona wartości

 

Czymże jest życie moje,
czymże cudne powoje,
czym wiosna radością pachnąca,
czym ptaszyna śpiewająca
i czymże białego kwiecia moc,
purpura obłoków gdy zapada noc,
czym księżyca wejrzenie,
czym największe mienie
i czymże są cienie i blaski,
czym poranne brzaski
i czym są obłoki białe,
czym listki świeże i małe,
czymże brylanty drogie,
czym skarby na ziemii mnogie
i czymże jest deszcz wiosenny
lub blask słońca promienny
i czym są gwiazdy na niebie,
gdy obok mnie nie ma Ciebie?

Patrycja

Na pamiątkę


Zawsze tak było:
ktoś umiera,
śmierć przychodzi
i oczy zawiera.
Zawsze tak było, że ktoś odchodzi, żal zostajew łez powodzi.Zawsze tak było:

już nie ma kogoś,
zapominamy,
powraca radość.

Zawsze tak było.
Niesprawiedliwe?
Prawdopodobnie.
Ale prawdziwe.

Patrycja

Niech zostanie w naszych sercach…


Na początku Ojciec Święty stworzył miłość.
I rzekł: “Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”
A Bóg widząc, jak dobry On jest, dał mu siły.
I tak upłynął wieczór i poranek- dzień pierwszy.
A potem Ojciec Święty ukochał ludzkość i rzekł: “Nie lękajcie się!”. Bóg widział, że był On dobry.I tak upłynął wieczór i poranek- dzień drugi.A potem Ojciec Święty uniósł rękę nad niewidzialnymi kajdanami.

Rzekł: “Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi.”
A Bóg widział, że był On dobry.
I tak upłynął wieczór i poranek- dzień trzeci.

A potem Ojciec Święty objął miłością winowajcę.
I rzekł: “Przebaczajcie!”
A widział Bóg, że było to dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek- dzień czwarty.

Potem Ojciec Święty przytulił małego czarnoskórego chłopca, który zapomniał smak jedzenia.
Bóg widział, jak dobre to było.
I tak upłynął wieczór i poranek- dzień piąty.

Potem Ojciec Święty na nowo stworzył człowieka, nauczył go kochać, nauczył go wierzyć.
A Bóg widział, że wszystko co Ojciec Święty uczynił, było bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek- dzień szósty.

A gdy Ojciec Święty ukończył w dniu szóstym swe dzieło,
nad którym pracował,
odpoczął w Wiecznym Szczęściu dnia siódmego,
po całym trudzie jaki podjął.
A Bóg widząć, jak dobry On jest, przyjął Go do siebie.

 

Patrycja

Wybrałam

Wybrałam drogę, którą chcę podążać,
swój własny świat w nią ubrałam.
Nikt już zmiany nie może ode mnie żądać.
Wybrałam.Zagłębiłam się w tej drogi tajniki

i każdy zakręt odkrywałam.
Obserwowałam schody i chodniki.

Wybrałam.

Lecz Ktoś łatwą podąża drogą,
straciłam szansę, której nigdy nie miałam
i łzy już mi nie pomogą.
Wybrałam.

Czy szansa ta coś warta była, kto powie?
Chyba nie, skoro od drogi tej zależała.
Więc powiedz to sercu, nie mnie.

Wybrałam.

I spojrzę w lustro, nie wpadnę w złość.
Uśmiechnę się do łez, które wypłakałam.
Nigdy nie znajdzie mnie już ten Ktoś.
Wybrałam.

 

Patrycja

Mój świat

Mój świat to świat nie wyrażonych myśli
Obrazów niedojrzanych, dźwięków milczących
Gdzie coś jest jawą lub coś się przyśni
Gdzie pełno ruchów niepewnych, drżących
Mój świat to świat półradości cierpienia

I znów nowego bolesnego odkrycia
Gdzie tylko umysł wciąż jeszcze zmienia
To co jest chore na co nie warte życia
 
Dżustek

Śmierć

Śmierć – czyż nie jest piękna?
Czeka na każdego
Z otwartymi ramionami
Jak na strudzonego wędrowca
U kresu podróży
Upadam – kolejna klęska

Ile razy jeszcze poczuć muszę
Tę gorycz porażki
Nim i mnie utuli
Matula moja – śmierć?
 
Dżustek

Życie jest muzyką

Idź
zatańcz siebie
swą osobowość
odnajdź w walcu
własny rytm
życie
toczy się muzyką
graj
dźwięki poddadzą się
umysłowi
tylko śmierć
może je zagłuszyć
Żyj
i tańcz
i śpiewaj
muzyka
to los
to byt
stwórz go
jak najpiękniej

Dżustek

Coraz ciszej

Mówię…
Słowa uderzają w pustkę
Krzyczę!
Wokół tylko obojętność
Wołam.
Lecz znikąd pomocy
Szepczę…
Szept niknie w otchłani
Milcz
Woła ku mnie świat
Więc milczę.
 
Dżustek

Nie jestem sama



Nie jestem jednak sama
tak, jak wczoraj myślałam:
dzień był dla mnie jak dramat,
w nocy długo płakałam…
Każda łza jak różańca
tajemnicy koralik
to modlitwa gorąca…
Wszystko jakby się wali,
mój świat istnieć przestaje,
samotność mnie pożera.
Tak się tylko wydaje,
nadzieja się przedziera
pomiędzy zdrowaśkami
i daje ukojenie:
wypełnioną lękami
wycisza ból, cierpienie…
Nie jestem jednak sama,
serce kipi radością!
Wiem, że jestem kochana
odwdzięczam się miłością.
 
Daria

Jan Paweł II



Pan kiedyś stanął nad brzegiem
na Wadowice wskazując.
Zachwycił się tam człowiekiem,
który Chrystusa miłując
chciał pomóc w krzyża niesieniu.
Bezwarunkowo i szczerze
przyjął na siebie cierpienie
w głębokiej i cichej wierze.
Człowiek Wielki,
a zwyczajny cieszył się pięknem ojczyzny
choć wojny zniszczenia skrajnie
wyryły na sercu blizny.
Uwielbiał górskie wspinaczki,
wędrował po nich ze śpiewem.
Na kajakowe wycieczki
cyborium brał z białym chlebem.

A kiedy został papieżem
pielgrzymem świata nazwany,
wszerz kontynenty przemierzył.
Był jednakowo kochany.
Jednak najbliższa mu Polska,
którą zawierzył Maryi.
Tam droga apostolska
wzruszeń dawała chwile.

Trudno się było pożegnać
po każdej w kraju wizycie.
Modlitwą umiał nas zjednać,
kochaliśmy go nad życie.
Góralskie serce zostawiał
i błogosławieństwo Boże.
Że czas ucieka, nam mawiał,
a wieczność czeka na górze.

I w tej pamiętnej godzinie,
gdy dzwony śmierć oznajmiły
czuliśmy, że czas nie płynie,
niebiosa się otworzyły…
Do Domu Ojca wyruszył
po ciężkiej krzyżowej męce.
Gdy zimno czasem na duszy,
czujemy wciąż jego serce.

Daria

Do Jezusa

 

Znów zza filara patrzę na Twe Narodzenie…
Boję się podejść bliżej
me serce drzemie.
Tyle Cię razy przybiłam gwoździami
widziałam jak patrzysz
zbolałymi oczami
jak ranię.
Waham się wciąż
Czy mogłabym wziąć Cię w ramiona?
Patrzę w głąb swojej duszy
i łzy płyną po policzku:
tyle dobra zdeptanego,
miłość odrzucona,
słowa przeciw słowom.
Ja,
na końcu drogi do Nieba
chyba skrzywdzona
na pewno zraniona
Przepraszam…

Daria

Życie


Tylko moja modlitwa i tylko twój cód
może powstrzymać na swiecie ból i głód.
Tyle ludzi w ciebie wierzy
tyle ludzi na tym świecie grzeszy.
Pokaż im swiatło bo nie wiedzą co czynią
w rękach diabła swoje rzycie trzymią.
Wielu ludzi wpada w złe nałogi
Boże podnieś ich,bo zeszli z swej dobrej drogi.
Na świecie wojny choroby i narkotyki
głos strzału z pistoletu płacz i krzyki.
Wybacz im i pomóż nawrócić rzycie człowieka
wiem ze tam jestes i słyszysz mnie z daleka.
Wiem ze patrzysz na mnie tam z góry
tak dużo ludzi nienawidzi innych za kolor skóry.
Na ulicach słowa przechodzą w czyny
nie którzy nie są gotowi by odkupic swoje winy.
Nie którzy zapominają o rodzinach i bliskich
o siostrach i braciach ktorzy pamietają nas wszystkich
Nie którzy zaczynają nie wierzyć w słowo Boże
przywróc im wiare i siłe tylko o to cie prosze.
 
Adrian Stajer