Radosne oczekiwanie…czyli cała prawda o Adwencie

Dzwoni budzik. Pora jest bardzo wczesna, więc nie chce się wstawać, jednak myśl o kolorowych lampionach, ciekawych światełkach i wspólnym śpiewaniu z innym dziećmi jest silniejsza. I tak najmłodsi parafianie pozwalają, aby ich mamy obudziły i zaprowadziły do kościółka. A jeśli mamy nie chcą obudzić tak wcześnie? Może to mamom nie chce się wstawać?

Drogie mamy…tylko raz w roku jest takie niezwykłe, radosne oczekiwanie… Osobiście cieszę się, że moja mama mnie budziła i zaprowadzała z lampionem do kościoła na Roratnie Msze. To niezapomniany czas, który pozostaje w pamięci dziecka. Czas radosnego, kolorowego oczekiwania na Małego Pana Jezusa…

A czy dorosły człowiek pamięta jeszcze czym jest Adwent? W telewizji już huczy od kolęd, na dodatek w języku angielskim. W radiach przypominają, że zbliżają się Święta. Supermarkety już wystawiły mikołajkowe czekoladki i ustaliły promocje świąteczne na wiele rzeczy. Z każdej strony bombardują nas już Aniołkami, Dzieciątkami, Mikołajami i wieloma innymi świątecznymi rzeczami. “Kup teraz, bo potem Ci wykupią…” – zdają się wołać reklamy. A gdzie w tym wszystkim OCZEKIWANIE na Jezusa? Najpierw Adwent, potem Święta Bożego Narodzenia. Jak ma przyjść do Ciebie Jezus? Jak ma się narodzić w Twoim sercu, kiedy na Niego nie będziesz czekać? Zdążymy posprzątać dom, zdążymy zrobić zakupy… Spokojnie… Obyśmy tylko nie zapomnieli posprzątać naszych serc…