Listopad miesiącem modlitwy za zmarłych

Rozpoczął się listopad. Pierwszy dzień tego miesiąca poświęcony jest Wszystkim Świętym. Wśród tego grona są znani i nieznani nam z imienia. Pośród nich znajdziemy wielu męczenników, ale nie tylko. W tym dniu oddajemy im cześć. Gdy przyjrzeć się życiorysom niektórych świętych, można by się pokusić o tezę czy też stwierdzenie, że ich całe życie nie jest wcale nieskazitelne. Sami również nie byli bez zarzutu. Wiele postaci świętych przeżywa nawrócenie, bardzo często w ich życiu występuje iluminacja. Jako przykład może posłużyć postać św. Pawła, który przed przemianą wewnętrzną prześladował wyznawców Chrystusa. Życiu świętych towarzyszyło wiele meandrów życiowych, różnych postaw wobec nauki Chrystusa na przestrzeni ich całego życia. Jednak zasłużyli się pewnymi postawami czy uczynkami, które teraz my staramy się naśladować. Jeśli życie Świętych bywało równie trudne, równie nieidealne jak nasze, a pomimo tego ich postawa zasługuje na pochwałę, to dlaczego nam by się miało nie udać w dążeniu do dobra?

Listopad to także czas szczególnej pamięci o naszych bliskich zmarłych. Człowiek od zawsze stawiał sobie pytania natury egzystencjalnej. W filozofii poszczególnych epok temat śmierci nie był obcy. Na przestrzeni dziejów mamy do czynienia z różnym pojmowaniem końca istnienia i wszystkiego co z nim związane. Ten topos spotykany jest np. w literaturze czy sztuce. Z pewnością każdemu znana jest średniowieczna koncepcja śmierci.. Był to okres częstych epidemii, głodu i wzmożonej chrystianizacji. Dlatego też wszelkie działania i myśli były skupione na tej właśnie tematyce. Powstawały nawet tzw. podręczniki dobrego umierania („ars bena moriendi”). Alegorią śmierci była kostucha. Fakt upersonifikowania śmierci nie jest wcale bez znaczenia. Ludzie próbowali sobie ją jakoś zobrazować, by stała się bliższa. Być może miało to pomóc w jej zrozumieniu, oswojeniu.

Choć upłynęło tyle czasu, a w różnych dziedzinach nauki dokonuje się coraz to nowszych odkryć, niektóre pytania pozostają bez odpowiedzi. Nie jest nowością szybkie tempo życia. Na co dzień nie zastanawiamy się nad niektórymi, tak naprawdę istotnymi sprawami. Dlatego też kiedy stajemy nad grobami, zapalamy znicze (światło – symbol Boga), jest odpowiedni czas na przemyślenia. Niejednokrotnie możemy się zetknąć z opinią, że ten dzień nie jest potrzebny, bo powoduje przygnębienie. A przecież wiara katolicka zakłada, że śmierć jest początkiem nowego życia – życia wiecznego. To nigdy nie będą tematy należące do kategorii spraw łatwych czy oczywistych. Z resztą jak wiele innych, z którymi się borykamy i jednocześnie musimy się uporać.

„a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia.” (J 5, 29)

Pan Jezus mówił o tym, że to jacy jesteśmy na Ziemi wpływa na to, gdzie będziemy się znajdować po śmierci. Nie chodzi tu o strach przed śmiercią, ustanawianie tej tematyki w centrum (jak to było w średniowieczu). Jednak ten dzień powinien skłaniać do przemyśleń, do zastanowienia się nad jakością naszego życia. Bo jak twierdził św. Augustyn „Idziemy do Boga nie drogą, lecz miłością.”