„Adventus”, czyli przyjście

Nie trzeba było długo czekać, by po zniknięciu zniczy na sklepowych półkach pojawiły się pierwsze świąteczne przedmioty. Na 27 listopada tego roku przypadła pierwsza niedziela adwentu, którą zawsze rozpoczyna się cztery niedziele przed Świętami Bożego Narodzenia. Stąd też cztery świece w wieńcu adwentowym – jednym z symboli tego okresu. Tematyką poruszaną w tym okresie jest oczekiwanie, jak wskazuje znaczenie łacińskiego słowa „adventus”.

W pierwszej części adwentu, która trwa od pierwszej niedzieli adwentu do 16 grudnia, skupiamy się na sprawach ostatecznych. Czytania Mszy Świętej kierują nasze myśli na czas paruzji. Często słyszymy słowa proroka Izajasza, głoszącego przyjście Pana.

W pierwszą niedzielę adwentu usłyszeliśmy „Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!” (Mk 13, 37). W przypowieści Jezus mówi o sługach, którym powierzony został dom. Pan pozostawił swoim poddanym zajęcia, przestrzegając ich, by czuwali i byli gotowi o każdej porze dnia i nocy na Jego przyjście.

Bezsporny jest fakt, że nie znamy daty swojej śmierci. Nie wiemy, kiedy staniemy przed obliczem Boga, jak poddani nie znali czasu powrotu swego Pana. Jak pisał ks. Jan Twardowski:

„Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście”

Te słowa są bardzo uniwersalne i nie tracą na aktualności, ponieważ wielu ludzi ma się za kowala własnego losu. Można powiedzieć więcej – ogromna część społeczeństwa uważa się za pana życia i śmierci. Okazuje się jednak, że jest zupełnie odwrotnie. Niejednokrotnie mogliśmy się przekonać, w sposób mniej lub bardziej bezpośredni, jak kruche jest życie. Mimo to ciężko nam wśród szarych, codziennych obowiązków usiąść i pochylić się nad problemami eschatologicznymi. Dlatego tak ważne jest przeżycie adwentu przede wszystkim na płaszczyźnie religijnej.

Z kolei druga część adwentu trwa od 17 do 24 grudnia. Wtedy też w sposób szczególny przybliżana jest nam postać Jana Chrzciciela, który nawoływał “Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie”. (Mk 3,2).

Ten okres roku liturgicznego bez wątpienia ma charakter pokutno – refleksyjny. Jednak adwent jest nazywany czasem radosnego oczekiwania, ponieważ przygotowujemy się na przyjście Pana. To właśnie mesjanizm powinien być powodem radości.

Z adwentem ściśle związane są Msze święte Roratnie, poświęcone Matce Bożej. Maryja także w sposób szczególny oczekiwała przyjścia Jezusa. Poza wieńcem adwentowym w kościele bez trudu można zauważyć roratkę. Drogę do kościoła rozświetlają lampiony. To wszechobecne występowanie świtała nie jest bez znaczenia. Uświadamia, że Jezus jest Światłością świata, rozpraszającą mroki grzechu.

Chyba każdy lubi dostawać prezenty. Bez problemów co roku dostrzegamy szał przedświątecznych zakupów. Jednak to wszystko będzie pozbawione sensu, jeśli zapomnimy o istocie tych świąt. Warto się zastanowić, czy my jesteśmy zawsze przygotowani na spotkanie z Panem. Adwent powinien być dla nas czasem wyciszenia, skupienia na modlitwie. Obyśmy wykorzystali go w myśl słów „Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie.” (z Psalmu 80)